Za siedmioma lasami, stało miasto z hutami…

Lasy Kochłowickie, Panewnickie czy też Radoszowskie znajdują się na granicy Rudy Śląskiej, Chorzowa i Katowic. Nazwę tę stosuje się wymiennie w zależności od tego czy mówimy o lasach na terenie Rudy Śląskiej – Kochłowice, Katowic – Panewnik czy też Chorzowa Batorego.

Jeszcze w czasach PRL istniały na tym terenie ośrodki sportów wodnych, które niestety po upadku komuny zaczęły stopniowo upadać aż w końcu dzisiaj możemy jedynie podziwiać już tylko ich (nierzadko zresztą malownicze) ruiny.

Jednym z takich ośrodków był właśnie Radoszowy w Chorzowie Batorym, który kojarzy mi się z pewnym horrorem z dzieciństwa.

Na terenie tego ośrodka znajdowały się dwa baseny. Brodzik dla dzieci i taki całkiem głęboki, w którym można było popływać.

A horror dlatego, że jeszcze do dziś pamiętam, jak tata próbował mnie przekonać do wody. Tylko że dla kilkuletniego dziecka ten duży basen to było stanowczo za dużo wody.

Dziś niestety z ośrodka nie pozostało już praktycznie nic. Kiedyś należał on do Kopalni Śląsk. Na początku lat dziewięćdziesiątych szkody górnicze spowodowały zniszczenie niecki basenu i kanalizacji, co przyczyniło się do zamknięcia ośrodka. Teraz już tylko Ci, którzy mieli okazję spędzać w tym miejscu czas w czasach jego świetności, widzą tu dwa baseny i plac zabaw.

Za to okolica sprawia wrażenie prawdziwie dzikiego lasu. Udając się w głąb dawnego ośrodka natrafiamy na stawy Polskiego Związku Wędkarskiego, które jeszcze w czasach mojego dzieciństwa, a nawet później w czasach szkoły średniej poprzecinane były groblami, po których jeździłam na rowerze. Dzisiaj staw jest dużo większy i powoli zaczynają się tam tworzyć nawet plaże, jak widzimy na zdjęciach poniżej.

Za to po drugiej stroni ulicy, jeszcze w Chorzowie Batorym utworzono rezerwat – zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Uroczysko Buczyna”, będący fragmentem zachowanego naturalnego lasu. Możemy tu podziwiać buki, których średnica obwodu dochodzi do 200 cm, co przy drzewach liczących sobie 140 – 160 lat raczej sensacji nie budzi.

Ale nie powiem. Uroczysko to magiczne miejsce, przywodzące na myśl zaczarowane lasy z baśni chociażby braci Grimm.

W pobliżu możemy trafić na fragment dawnych okopów, a niedaleko stąd znajdują się pozostałości starej strzelnicy wojskowej, która w czasie II wojny światowej wykorzystywana była przez wojska niemieckie.

No ale wracamy z powrotem do „Radoszowy” i Czarnego Stawu w Rudzie Śląskiej. Obok niegdysiejszego ośrodka prowadzi asfaltowa droga aż do kolejnego ośrodka wędkarskiego, do „Rybaczówki”.

Idąc lub też jadąc dalej wyasfaltowaną drogą docieramy do ulicy Piłsudskiego, po której drugiej stronie znajduje się kolejny ośrodek „Przystań”, która w przeciwieństwie do ośrodka „Radoszowy” przetrwała zawirowania polityczno-historyczne, jednak w nieco okrojonym składzie. W latach 70 i 80 ośrodek ten zagospodarowała kopalnia Nowy Wirek. Wybudowano tu kawiarnię, która stoi do dziś, basen, ogródek jordanowski, krąg taneczny, a także parkingi.

Przystań Przystań

Jeszcze w czasach dzieciństwa również zdarzało mi się tu z rodzicami przyjeżdżać na basen, po którym także zostały już tylko pozostałości i trzeba się dobrze przyjrzeć zarośniętym krzakami betonowym płytom, by dostrzec jego zarysy.

Przystań

 

„Przystań” to częsty przystanek na drodze rowerzystów, którzy na trasie Chorzów Batory – Katowice Panewniki robią tu przerwę żeby przez chwilę posiedzieć przy stawie, na którym często przysiadają łabędzie i skosztować (nie ukrywam, że jednych z najlepszych) nachosów.

Kolejnym ośrodkiem wodnym w pobliży jest „Starganiec”. W czasach PRL był to ośrodek wodno-rekreacyjny, zagospodarowany przez Hutę Baildon.  Do dziś zachowała się jeszcze plaża zlokalizowana nad niegdysiejszym basenem, z którego nie pozostały na chwilę obecną już nawet betonowe płyty, którymi kiedyś był wyłożony.

Z jego terenu zniknęły, podobnie jak i w „Radoszowy” zabudowania i inne budynki gospodarcze.

Na terenie Lasów Panewnickich oprócz wspomnianego już uroczyska znajduje się jeszcze kilka rezerwatów stanowiących prawdziwą ostoję dzikiego lasu w jakże brudnym i zniszczonym ( :-P ) Górnośląskim Okręgu Przemysłowym.

Cały czas się zastanawiam (zresztą nie tylko ja), dlaczego tereny byłych ośrodków nie zostały do tej pory zrewitalizowane. Wiadomo szkody górnicze i ogólna degradacja i dewastacją robią swoje. Ale kiedy przypomnę sobie, jak tereny te tętniły niegdyś życiem i zresztą do teraz są obowiązkowym trasami spacerowymi i rowerowymi mieszkańców okolic, to aż łezka się w oku kręci.

A może macie jakieś zdjęcia bądź tez informacje z okresu świetności tych ośrodków, a także na temat tego co wydarzyło się w okolicach nieczynnej strzelnicy i uroczyska w czasach drugiej wojny światowej?

Czekam na komentarze :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>