Wojna jak szampan uderza do głowy

Chociaż może nie tyle jak szampan, ile jak tytułowe whiskey, tango i foxtrot.

Tym razem miało być o krótkiej wycieczce po Śląsku. Ponieważ jednak właśnie obejrzałam genialny film, postanowiłam napisać o nim kilka, a może nawet kilka więcej słów. A wycieczkę zostawiam na następny raz :)

Film, jak na wojenne filmy nie przystało, zaczyna się od jednej wielkiej imprezy, na której wszyscy tańczą w rytmie „Jump around” House of pain. Nagle wszystko ucisza się. Okazuje się, że gdzieś w pobliżu wybuchła bomba.

Gdybym napisała, że jest to wojna ukazana z perspektywy kobiety, skłamałabym.

Gdybym napisała, że jest to dziennikarski obraz wojny, też nie napisałabym prawdy. Choć nie ma co ukrywać, że wojna została w tym filmie skomercjalizowana na tyle, że widz jest w stanie zrozumieć, że wszelkie konflikty zbrojne na świecie są zawsze na tyle atrakcyjne, o ile wzrośnie oglądalność danej stacji.

Uwielbiam reportaże wojenne. Jak już kiedyś pisałam, Ryszard Kapuściński, do czasu kiedy przeczytałam jego biografię autorstwa Artura Domosławskiego (która, nota bene, dumnie prezentuje się w mojej biblioteczce z nieusuniętym jeszcze rozdziałem „O miłości i innych demonach”), był moim guru.

Potem, moim kolejnym ulubieńcem, stał się Wojciech Jagielski, który w „Modlitwie o deszcz” szczegółowo przedstawia przyczyny wojny w Afganistanie. Nie będę więc ukrywać, że temat ten jest mi szczególnie bliski.

Whiskey Tango Foxtrot1

Kiedy główna bohaterka (uwaga: spoiler), dziennikarka Kim Baker pod koniec filmu spotyka się z pewnym żołnierzem, który po wywiadzie udzielonym Kim został przeniesiony do innej bazy, gdzie utracił obie nogi w wyniku wybuchu, chce go przeprosić i usłyszeć jak bardzo żołnierz ten jest na nią wkurzony. Odpowiedź jednak zarówno główną bohaterkę jak i mnie, widza, wprawia w zdumienie, gdyż żołnierz jasno i klarownie stwierdza, że to nie ona jest winna temu co się stało. Na jego sytuację należy bowiem spojrzeć z (że tak to ładnie i naukowo ujmę) perspektywy historiozoficznej.

Na zaistniały układ zdarzeń, czyli utratę nóg przez żołnierza marines, miało wpływ wiele czynników. Nie tylko fakt, że dzięki pewnemu wywiadowi został on przeniesiony do innej bazy, by tam zostać pozbawionym czegoś, bez czego wielu ludzi nie wyobraża sobie normalnego życia, ale przede wszystkim wcześniejsze działania talibów, mudżahedinów, Związku Radzieckiego, a wcześniej i brytyjskiego kolonializmu.

I tak. Wiem. Brzmi to bardzo po amerykańsku. Zakończenie musi być szczęśliwe, ze sztucznym amerykańskim uśmiechem Kota z Cheshire. Ale tak nie jest.

Mamy tu komercyjny obraz wojny z perspektywy stacji telewizyjnych, które muszą dbać o oglądalność.

Whiskey Tango Foxtrot2

Mamy zdekonstruowany mit o królewnie i księciu, gdzie to królewna wysyła armię marines na ratunek księciu, porwanemu przez bandę oprychów.

Whiskey Tango Foxtrot3

Mamy także obraz ludzi uzależnionych od adrenaliny, którzy dla dobrego materiału są w stanie ryzykować życie najbliższych przyjaciół.

Mamy także kilka przykładów z życia wziętych różnic kulturowych pomiędzy światem arabskim a tak zwanym zachodnim. Nie chodzi tu tylko o różnice w konwersacjach „po arabsku”, gdzie „daje się delikatnie do zrozumienia” i „po amerykańsku”, „gdzie człowiek przechodzi od razu do sedna”.

Nie chodzi tu także o trudną sytuację kobiet w Afganistanie, które w wyniku braku jakichkolwiek praw, by zdobyć choć trochę wolności bez wszechobecnej obecności wszystko kontrolującego męskiego wzroku, są w stanie posunąć się do bardzo niebezpiecznych rzeczy.

Nie chodzi tu także o różnicę w rozumieniu przyjaźni pomiędzy kobietą a mężczyzną „po arabsku” i „po amerykańsku”, które mimo powagi sytuacji prowadzą do wielu zabawnych scen.

Chodzi o to, że zważając na scenerię, w której osadzony jest film, twórcom udało się to pokazać w sposób lekki, łatwy i przyjemny (chociaż nie powiem, mrożące krew w żyłach sytuacje, gdzie fragmenty ludzkiego ciała latają dookoła, przypominają w jakim czasie i miejscu znajdują się bohaterowie filmu).

Nie można też pominąć pięknych zdjęć, kręconych co prawda w Stanach Zjednoczonych w Nowym Meksyku i zgrabnie udających górski krajobraz Afganistanu. I nie powiem. Jeśli zdjęcia kręcone były w Stanach, podejrzewam, że prawdziwy obraz przyrody afgańskiej musi być jeszcze bardziej zapierający. Aż żal człowieka bierze, że z powodu bezsensownego konfliktu, nigdy nie zobaczy się tych pięknych krajobrazów na żywo.

No i oczywiście też muzyka. Zaraz sobie musiałam wyszukać soundtrack z tego filmu na Youtube. Zawiera on nie tylko największe hiciory przywołanego na początku House of pain czy też AHA, ale także i utwory arabskich muzyków, gdyż nie będę ukrywać, arabska muzyka w połączeniu z pustynnymi, górskimi krajobrazami zawsze robiła na mnie niesamowite wrażenie.

No i na koniec jeszcze kilka słów o samej Tinie Fey, która wcieliła się w rolę tej „znudzonej dziennikarki, która postanawia zmienić coś w swoim życiu”.

Rola naprawdę świetna. Zresztą co tu ukrywać. Korespondent wojenny, to kiedyś było moje marzenie, więc (jak zapewniają twórcy, jest to historia oparta na faktach) jeśli 42 letnia kobieta, która wydawać by się mogło, osiągnęła już wszystko co mogła osiągnąć i spoczęła już na laurach, na których spoczywać będzie już do końca, nagle wyrwana zostaje ze swojej strefy komfortu, by zrealizować największa przygodę swego życia (no nie miało to zabrzmieć w taki sposób, bo podczas seansu wcale nie widzimy tak sielankowego obrazu, jak wydawać by się mogło chcę przedstawić), to znaczy, że naprawdę nigdy nie jest za późno zacząć tak jak chce się żyć.

Whiskey Tango Foxtrot4

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>