„Piątka”

Długo zastanawiałam się nad wyborem tytułu dla dzisiejszego wpisu i każdy następny wydawał mi się coraz banalniejszy. „W cieniu Orlej perci” (szlaku, który nigdy nie będzie przeze mnie zdobyty – lęk wysokości i czasownik nieprzechodni robią swoje ;) ), „Ukryte tatrzańskie piękno” (nie taka prosta sprawa jak z Morskim Okiem – tu trzeba się trochę pobujać po górach ;) ), „Schowane oczy Tatr” (wiecie, taka analogia do Morskiego Oka).

Sami widzicie. Nic z tego. Dolina Pięciu Stawów Polskich jest tak piękna, że nie ma sensu o tym nawet mówić. Wystarczy tylko popatrzeć.

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Wejścia do doliny strzeże majestatyczna Wielka Siklawa. Największy wodospad w Tatrach.

Wielka Siklawa

 

Na początku była to jedna z wielu hal, na której bacowie wypasali owce. Jeszcze przed II wojną światową Towarzystwo Tatrzańskie zaczęło wykupywać pastwiska od baców i w 1956 roku ograniczyło wypas owiec, a w latach 1963 – 1965 hala stała się formalnie własnością Tatrzańskiego parku Narodowego, który zlikwidował tutaj pasterstwo.

Kiedy się patrzy na dolinę ze szlaku prowadzącego przez Świstówkę do Morskiego Oka, zauważamy tylko cztery stawy. Stąd częste zdziwienie wśród turystów, gdzie ten piąty staw.

Tymczasem jest on bardzo dobrze ukryty przed wścibskim wzrokiem. Leży w kotle nad Czarnym Stawem, dlatego dobrze widoczny staje się dopiero  ze szlaku na przykład na Kozi Wierch (z innych szlaków pewnie też, ale że Kozi Wierch to jedyny szczyt nad „piątką”, na który dałam się wyciągnąć – bo nie wiedziałam na co się piszę, bo mimo wrodzonego lęku wysokości moja siostra całą drogę przekonywała mnie, że to tak łatwy szlak, że nawet nie ma zabezpieczeń w postaci łańcuchów, bo nie są one potrzebne – i pomimo ciągłego płaczu i zgrzytania zębów udało mi się tam wejść i stamtąd zejść).

Pierwsze schronisko w dolinie pojawiło się już w 1878 roku i zbudowane zostało dzięki staraniom Towarzystwa Tatrzańskiego. W 1898 roku postawiono obok niego drugie, drewniane, które rozbudowywane i remontowane przetrwało do 1927 roku. Trzecie schronisko wybudowano w latach 1924 – 1927. Niestety w czasie drugiej wojny światowej zostało ono spalone. Odbudowane zostało w latach 1949 – 1951. Projekt schroniska przygotowała Anna Górska, projektantka najważniejszych schronisk w polskich górach.

Do jej dzieł należą schroniska w Dolinie Chochołowskiej, na Hali Ornak, no i moim zdaniem najładniejsze schronisko na Turbaczu, które zawsze będzie mi się kojarzyło z najlepszą zupą czosnkową na świecie ( czasami nieśmiało udaje mi się do niej nawiązać ;) )

Pierwszy raz zostałam tam wyciągnięta podczas wakacji z rodzicami w wieku 16 lat. Do tej pory podziwiam moich rodziców, którzy, wtedy grubo już po czterdziestce, zaczęli zdobywać góry. Teraz trasę z Palenicy Białczańskiej przez Dolinę Pięciu Stawów Polskich rozkładamy zwykle na dwa dni, bo zazwyczaj pierwszego lub drugiego dnia mamy w planie jakiś szczyt – albo wieczór panieński ;) . A wtedy przeszliśmy to wszyscy za jednym zamachem i jeszcze mój tata po tak wyczerpującej trasie, zawoził nas naszym cinquecento do domu (co prawda wynajmowaliśmy wtedy pokoje gdzieś w okolicach Szczawnicy, ale to i tak spora trasa).

Tym razem był to mój czwarty raz w Dolinie Pięciu Stawów. Pomimo tego, że nie udało mi się zdobyć Szpiglasowego Wierchu (widok skał, na które trzeba się było powspinać zrobił na mojej akrofobii odpowiednie wrażenie, więc wymiękłam – tak jestem tchórzem; ale za to rozsądnym tchórzem :P ) to mam powód by wrócić tam po raz kolejny. Jak nie od „piątki”, to od „morskiego”. Ale będzie zdobyty. I Dolina Pięciu Stawów Polskich po raz piąty też. I szósty. I siódmy. I każdy kolejny :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>