Arystokraci z węgla i żelaza

Mam dziwne wrażenie, że do końca lat dziewięćdziesiątych starano się wymazać przedwojenną, arystokratyczną przeszłość Górnego Śląska i utrwalić jego przemysłowo-robotniczy charakter. W związku z czym z rzadka można było natknąć się na wzmianki nieco innej treści niż osiągnięcia w wydobyciu i przetopie cennych rud.

Tymczasem cały ten przemysł, z którego PRL przez prawie 50 lat swojego istnienia czerpał niewyobrażalne wręcz zyski, założony został najczęściej przez niemieckie rody arystokratyczne.

I dzisiaj chciałam przedstawić krótką historię jednego z nich, właścicieli m. in. Małego Wersalu w Świerklańcu, którego współcześnie niestety nie możemy już podziwiać.

Ale po kolei.

Ród Henckel von Donnersmarck wywodzi się ze Spiskiego Czwartku, którego nazwa zawarta jest w drugim członie nazwiska.

Siedziba rodu przeniesiona została na Śląsk pod koniec XVI wieku. Ówczesny cesarz niemiecki Rudolf II Habsburg prowadził wojnę z Imperium Osmańskim. Wkrótce fortuna Habsburgów przestała wystarczać na jej finansowanie, w związku z czym konieczne okazały się pożyczki od bogatych rodów niemieckich, a Henckelowie von Donnermarck do takich się właśnie zaliczali.

Kiedy Rudolf II nie był w stanie spłacić zaciągniętego przez siebie długu, m. in. ziemia bytomska i bogumińska, ktore były zastawem długu cesarza, stały się własnością rodu, a główną jego siedzibą stał się zamek w Świerklańcu.

I bynajmniej nie chodzi mi tu jeszcze o pałac zwany Małym Wersalem.

Kiedy Henckel von Donnersmarckowie przeprowadzili się do Świerklańca, istniał tu jeszcze wybudowany w XIV wieku przez Piastów stary zamek.

Zamek ten został w II połowie XVII wieku gruntownie przebudowany. Na przedwojennych widokówkach możemy go podziwiać po kolejnej przebudowie, której dokonał już w XIX wieku na wzór angielskich zamków neogotyckich Karol Łazarz.

Jeśli chodzi o najbardziej znanych przedstawicieli rodu Henckel von Donnersmarck, to bez wątpienia należy do nich m.in. Jan II, żyjący na przełomie XV i XVI wieku humanista, prowadzący korespondencję z najbardziej światłymi umysłami renesansu jak na przykład Marcin Luter i Erazm z Rotterdamu. W 1531 jako pierwszy przedstawiciel rodu przybył na Śląsk, gdzie został kanonikiem we Wrocławiu.

Kolejnymi ważnymi postaciami był Łazarz Starszy i jego syn Łazarz Młodszy, którzy to właśnie przejęli na własność ziemie bytomską i bogumińską, po tym jak cesarz niemiecki Rudolf II nie mógł spłacić zaciągniętego u nich długu.

Następną ważną personą w naszej galerii postaci jest Leon Ferdynand oraz jego syn Karol Józef Erdmann, panowie na Bytomiu, którzy skonfliktowali się z miejscowymi rzemieślnikami, nakazując im korzystanie z własnych zasobów, z usług zaufanych osób tudzież karząc za podwyższanie ustalonych cen wyrobów. Jeden z nich przejął również na własność ratusz w Bytomiu, chcąc urządzić w nim pałac.

Kiedy rajcowie poskarżyli się cesarzowi na niecne praktyki swego włodarza, ten ostatni wygonił ich z miasta, a w ratuszu urządził swój zwierzyniec.

Dopiero kiedy sprawa przekazana została Urzędowi Zwierzchniemu we Wrocławiu, wydano wyrok przychylny mieszczanom. Niestety brak funduszy w miejskiej kasie uniemożliwił dokończenie sprawy.

No i w końcu trzej najważniejsi przedstawiciele tego zacnego rodu, którzy pomnożyli swą fortunę, stając się tym samym jedną z najznakomitszych rodzin w całych Niemczech.

Pierwszy z nich to Karol Łazarz, żyjący w latach 1772 – 1864. W 1834 roku uzyskał prawo do pierwszeństwa w wydobywaniu złóż galmanu i węgla na terenach do niego należących. W wyniku ugody ze swoim kuzynem Hugonem, o którym mowa będzie za chwilę, zagwarantował sobie prawo do wydobywania bogactw naturalnych na rodzimych terenach.

Drugi z nich to właśnie Hugo I, żyjący w latach 1811 – 1890, z którego inicjatywy wybudowano hutę „Laura” w Siemianowicach, a następnie, po powołaniu do życia spółki akcyjnej, przejęto m.in. Hutę Królewską (dzięki czemu przyczynił się również do powstania miasta Królewska Huta) oraz wiele innych hut i kopalni na Śląsku.

Hugo_Henckel_von_Donnersmarck

Trzeba też dodać, że czynnie sprzeciwiał się tak zwanemu Kulturkampfowi na Śląsku, jest twórcą systemu emerytalnego dla swoich pracowników, czym o wiele lat wyprzedził ustawodawstwo Bismarcka, którego uważa się za twórcę systemu emerytalnego.

No i trzeci i chyba najbardziej znany, czyli Guido, syn Karola Łazarza, żyjący w latach 1830 – 1916, który był drugim, po Alfredzie Kruppie (tym od Thyssenkrupp) podatnikiem w Niemczech.

Guido_Henckel_von_Donnersmarck

Kiedy w wieku 18 lat odziedziczył majątek po ojcu, był on obciążony hipoteką na wiele tysięcy talarów. Aby wyjść z długów, zaciągnął pożyczki u znajomych finansistów na budowę kolejnych zakładów przemysłowych na swoich ziemiach, których wkrótce nie sposób było zliczyć. Oczywiście najbardziej znanym zakładem, była nosząca jego imię kopalnia „Guido” w Zabrzu.

No ale najciekawsze było chyba jego życie osobiste. W 1871  ożenił się z Blanką de Paiva, podobno najsłynniejszą kurtyzaną swoich czasów. Starsza o ponad 10 lat od swojego przyszłego męża, zawróciła mu bardzo szybko w głowie.

ChomikImage

Po unieważnieniu małżeństwa z drugim już mężem Blanki, para wzięła ślub, a pięć lat później przeniosła się do starego zamku w Świerklańcu. Ponieważ jednak hrabina von Donnersmarck przywykła do wielkomiejskiego blichtru, a nawet sama tworzyła jeden z najznakomitszych salonów w Paryżu, przeprowadzka do ponurego, odosobnionego zamczyska gdzieś na Śląsku musiała być dla niej nie lada szokiem.

Aby poprawić żonie humor, hrabia podjął się wybudować na tyłach starego zamku wspaniały pałac, zwany później właśnie „Małym Wersalem”

557045 10599455_777115562332339_8590343999591052287_n maAEy_wersal_3jpg Mały Wersal

Na starych widokówkach pałac, zaprojektowany przez francuskiego architekta Hektora Lefuela, jednego z twórców Luwru, zachwyca.

Niestety dziś nie możemy już podziwiać tych pięknych budynków, gdyż zostały one splądrowane i spalone w 1945 roku po wejściu armii radzieckiej, która we wnętrzach pałacowych urządziła sobie ognisko.

W 1962 roku pozostałości starego zamku i pałacu zostały wysadzone w powietrze, podobno bez wiedzy konserwatora zabytków, który nakazał pozostawienie ruin, jakby nie było również zamku piastowskiego, w stanie stałej ruiny.

Dziś możemy jedynie podziwiać piękno parku, w którym pałac został wybudowany oraz tarasy i fontanny przed pałacem, które ocalały przed zniszczeniami, co daje niejako wyobrażenie, jak wielki musiał on wzbudzać zachwyt.

mały 1 mały 2 mały3-001 mały4 mały5

Jedyny budynek, który się ostał z wojennej pożogi, to Pałac Kawalera, wybudowany specjalnie dla cesarza Wilhelma II, który jako zapalony myśliwy w czasach swojego panowania był częstym gościem w Świerklańcu.

Dziś mamy tu hotel i restaurację.

Strasznie mi przykro i szkoda, że dziś nie możemy podziwiać piękna tego miejsca, jakim musiało ono być w czasach swej świetności. Pozostaje nam tylko o tym przypominać.

I to byłoby na tyle. W telegraficznym oczywiście skrócie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>