No i mamy koniec roku :)

Więc zarzekałam się, że z okazji kończącego się roku nie napiszę niczego nowego. Ostatni, „świąteczny” wpis, miał być tym ostatnim i w pewnym momencie zmieniłam nawet zdanie, ale za każdym razem, kiedy próbowałam napisać coś nowego, brakowało mi odpowiednich słów i nawet słownik synonimów nie pomagał. Zatem zwyczajnie zaniechałam ostatniego wpisu kończącego rok. I tak się złożyło, że dziś rano wszystkie słowa mi się przypomniały, ustawiły się w odpowiednim szeregu, połączyły się w odpowiednie zdania, więc niestety nie mogłam tego ostatniego wpisu jednak zaniechać.

Jaki więc był ten rok 2015? Jestem człowiekiem politycznie aseksualnym, więc jak zwykle pochylę się tylko i wyłącznie nad moim prywatnymi sprawami.

No więc jaki był ten rok 2015 dla mnie? Przede wszystkim nie wiem czy to magia dwóch trójek w rubryce wiek tak zadziałała, czy że zwyczajnie tak po prostu wyszło, ale był to rok największych posumowań w moim życiu. I poniekąd tenże właśnie blog między innymi i temu służył.

Podsumowań kończących pewien etap było co nie miara. Złożyły się na to przede wszystkim spotkania po latach ze studiów, ze szkoły średniej, no i z mojej pierwszej bądź co bądź niepoważnej trochę pracy, którą chyba do końca życia darzyć będę ogromnym sentymentem.

Wiadomo, że na takie spotkania człowiek idzie przede wszystkim z ciekawości. Żeby sprawdzić kto postarzał się bardziej niż ja.

I niestety doznałam tutaj ogromnego rozczarowania. Bo nikt ze spotkanych w tym roku osób w ogóle się nie postarzał. Wszyscy byli tak samo młodzi i postrzeleni, jak w dniu, w którym się z nimi rozstawałam. Co najwyżej wypięknieli ;)

Poza tym był to rok, który od początku do końca przemieszkałam sama i o dziwo jakoś dałam sobie radę. Co prawda jak byłam techniczno-elektryczno-hydraulicznym debilem, tak nadal nim jestem i mimo wszystko martwi mnie fakt, że mój tata jest jedyna osobą, która jest mnie w stanie z tych tarapatów wyciągnąć, bo o wszystkim innym dowiem się z internetu ;)

Również był to rok spełnionego przynajmniej jednego marzenia muzycznego. Być w Tauron Arenie i podziwiać Dave’a Grohla wygłupiającego się na tronie, to jednak niecodziennie przeżycie.

Poza tym był to też rok, w którym znowu wróciłam na studia i o dziwo, mimo że nie skończyłam jeszcze jednej podyplomówki, to już myślę o następnej. Bo co jak co, ale ja naprawdę lubię się uczyć.

Skoro o marzeniach już mowa, to jak mogło mi umknąć zrealizowanie mojego marzenia podróżniczego. Moja stopa stanęła na kontynencie innym niż europejski. Coś, co zawsze wydawało mi się marzeniem ściętej głowy, nagle okazało się być całkiem osiągalne. Ciekawe czy zwiedzenie Nowej Zelandii też kiedyś przestanie nim być :)

Po dzieciach i mężu ani widu, ani słychu i to się w najbliższym, a może i dalszym czasie raczej nie zmieni. I nawet nie mam zamiaru tego zmieniać. Jakoś pierścionek i biała sukienka nigdy nie były szczytem moich marzeń. Mam za to mnóstwo czasu i przestrzeni na spędzanie dni w taki sposób, w jaki mam ochotę i szczerze mówiąc trochę przeraża mnie możliwość podporządkowania tego innym osobom. Tak. Pod tym względem jestem totalną egoistką :)

Oczywiście rok ten obfitował również w wiele dramatów osobistych, które pod pewnym kątem widzenia stają się miałkie i nieznaczące, dlatego nie warto ich naświetlać. Ważne że nie będę ich kontynuować w przyszłym roku ;)

Obfitował również w momenty euforii, które również pod innym kątem widzenia, stają się zwykłymi wydarzeniami dnia codziennego, więc też nie warto się nad nimi pochylać.

No i na koniec. To był mimo wszystkich tych podsumowań, bardzo stabilny rok. Jakoś tak stanęłam na własnych nogach i okazało się że całkiem dobrze udaje mi się utrzymywać równowagę. Choć bardzo często okazywało się to dopiero po czasie.

Tak więc czego by tu wam wszystkim życzyć. Zazwyczaj życzę by ten przyszły rok był przynajmniej w połowie taki dobry jak ten po przedni, bo jak zwykle okazuje się że mimo wszelkich przeciwności losu, człowiek zawsze posuwa się do przodu. Czasami nawet bardzo powoli, niezauważalnie, ale mimo wszystko do przodu.

No więc życzę wszystkim, by za rok o tej porze znajdowali się w miejscu, w którym chcieliby się teraz znajdować.

No i szampańskiego Sylwestra ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>